Sowa

Lubimy zadania specjalne. Mogę śmiało powiedzieć, że stały się znakiem rozpoznawczym Szklanej Manufaktury. Często są to prawdziwe łamigłówki. Jak znaleźć wspólny mianownik dla motocyklisty, piłkarza i bliźniąt? Jak zrobić w kilka dni szklanego harleya davidsona?Jak utrwalić w szkle rysy ukochanej osoby?

Zadania takie wymagają absolutnej koncentracji i skupienia myśli. Wszystko pojawia się w głowie. To tam układają się powoli poszczególne etapy pracy. Wykonanie projektu to już często tylko formalność. Trudniej jednak jest z realizacją, ponieważ umysł musi być czysty, niezmącony. A wokół toczy się zwykłe życie. Trzeba zjeść, pamiętać o rachunkach, pojechać do urzędu, naprawić cieknącą rurę, zreanimować po raz kolejny zwłoki lubianego samochodu, otworzyć drzwi pracowni.

Sowa łypiąca jeszcze ślepym okiem z warsztatu szlifierskiego jest takim kolejnym wyzwaniem. To prezent na koniec roku szkolnego. Podziękowanie za trud pracy. Jako symbol wiedzy i mądrości przycupnie wkrótce na czyimś biurku zarzuconym klasówkami i zeszytami.

Rzucane przelotnie spojrzenia na szklaną rzeźbę skłaniają za każdym razem ku refleksji, że takiemu ptakowi w nocy wystarczy wyłapać blask świecy, by dobrze widzieć. Człowiek potrzebuje się jednak kilka godzin przespać, by mógł rzucić się w wir pracy.