Nie pamiętam

Nie pamiętam, ile razy przesuwałem meble z kąta w kąt,

klnąc przy tym niemiłosiernie, że to ostatni raz.

Nie pamiętam, ile razy mocowałem się z przenoszeniem wizjerów do tanków,

by ustawić na nich kamienne kapliczki.

Za każdym razem wydaje mi się że to ostatecznie i na zawsze.

Ale przecież nie istnieje ani ostatecznie a tym bardziej na zawsze.

Więc mogę tylko napisać, że znowu oswoiłem przestrzeń,

po to, by wydobyć z kruchych przedmiotów ich prawdziwe piękno.

Ze szkłem jest trudno. Stare- wygląda dobrze w masywnych, dębowych witrynach. Kolorowe ożywa na białym tle. Rzeźby potrzebują światła, przestrzeni i stabilnych podstaw.

Jak to zrobić na sześćdziesięciu metrach kwadratowych?

Chyba nie ma innego wyjścia, jak tylko próbować. Dzięki temu na półkach znalazły w końcu swoje miejsce dotychczas upchane po kątach masywne szklanice do whisky i pękate szklanki do brandy. W końcu widać też bogaty wybór czystych kieliszków do wina, karafek i dekanterów. Uwagę przyciągają, dotychczas schowane pod sofą szklane pisanki świetnie wyglądające na świątecznych stołach.

Teraz widać, że w galerii każdy może coś znaleźć dla siebie.

Postanowiliśmy też rozstać się z pojedynczymi kieliszkami, które przeżyły już kilka przeprowadzek. Z Piechowic do Chromca, z Chromca na ZRĘB w Jeleniej Górze, ze ZRĘBU na ul.Klonowica. Teraz wycenione pojedynczo na kilka złoty, czekają na kolejnego właściciela, z którym będą oswajać jego przestrzeń.