W imię estetyki i higieny

Poznań ma trykające się koziołki. Kaczorów czerwoną palmę, a Jelenia Góra- Zielińskiego.
Rury na szczęście montować nie ma potrzeby.

Widowisko w Poznaniu można oglądać w samo południe. Podobnie jest i u nas. To nas zdecydowanie odróżnia od działalności rozrywkowej w Kaczorowie. No i głowy wysoko zadzierać nie trzeba, ani wysilać zbyt mocno, by dojrzeć rosłego faceta miotającego się w wąskim oknie wystawowym ze ściereczką do kurzu.

Podczas grawerowania i szlifowania brudzi się niemiłosiernie. Cierpliwością iście benedyktyńską trzeba się wykazać, aby wyczyścić te wszystkie szklane precjoza i stare drewno, na którym bez litości osiada kurz.

W ferworze walki w imię estetyki i higieny bywają i straty. Zdarza się, że pęknie kieliszek lub przewróci się szkło, które właśnie co zostało wstawione na półki.

Najgorsze jest jednak to, że zwykle w tym momencie wchodzi klient. To nic, że ulica wygląda na wymarłą w porannych godzinach.. On wchodzi, wiedziony chyba instynktem obejrzenia taniego widowiska.

Ale cóż, może trzeba w trudnych chwilach brać się po prostu za porządki. Pracownia utrzymuje się w końcu ze sprzedaży szkła. A jeśli z ekonomicznych powodów przyjdzie przekwalifikować działalność, zawsze można poszerzyć ją o wariant rozrywkowy, montując rurę w witrynie. Obawiam się jednak, że może być za chwilę za późno, by proceder ten okazał się dochodowy.

Na razie jednak zapraszamy naszych klientów do pachnącej wiosennymi porządkami pracowni. Póki co, ma się rozumieć.