Ciemność, widzę ciemność

To nie jest zabawne. I chyba nigdy tak naprawdę nie było. Komputerem posługujemy się intuicyjnie. W Internecie bywamy, bo lepiej zaplątać się w sieci, niż pójść na dno.

Kiedy pierwszy raz zakupiliśmy metkownicę przez Allegro dokonując transakcji o dwunastej w nocy, okazało się, że dostarczą ich pięć, bo aż tyle razy była ponawiana przez nas transakcja w oczekiwaniu na komunikat potwierdzający dokonanie zakupu. Sprzedawca rano musiał zrobić duuuuże oczy widząc lukratywne zamówienie, ale ostatecznie wykazał zrozumienie dla początkujących użytkowników nowoczesnych narzędzi komunikacyjnych.

Do dziś niewiele się zmieniło.

Kiedy bywają goście w pracowni i poczują się trochę swojsko, zadają dwa pytania. Jedno śmieszy, drugie obraża. To pierwsze, to czy jestem Żydem z uwagi na jarmułkę i podobne do niej noszone przeze mnie nakrycia głowy. Na nic zdają się tłumaczenia, że jestem łysy i po prostu mi zimno. Fakty świadczą przeciw.

Po pierwsze- otaczam się przedmiotami, które występują w charakterze niemych świadków koronnych. U powały przybity jest obraz Żyda, który przed szabasem ma oddać wszystko co zarobił, by nie przepił reszty w sobotę w knajpie. Stąd obraz w piątki wisi do góry nogami. Po drugie- przy warsztacie leży dziewiętnastowieczny przycisk do papieru, którego symbolika do złudzenia przypomina gwiazdę Dawida. No i muzyka, która rozwiewa ostatnie wątpliwości.

Więc skoro wszyscy wiedzą, niech będzie (A może Curie-Skłodowska też była kobietą? No może to akurat nie najlepszy przykład?)

A drugie pytanie brzmi, czy da się z tego (wy)żyć. Wtedy mocno zaciskam zęby, żeby nie odpowiedzieć zgodnie z moją zodiakalną naturą lwa. Bynajmniej nie salonowego.

Wkleiłem zdjęcie na swojej stronie zrobione przez Jacka Jaśko. Może, jak mówi o sobie sam, jest tylko wiejskim fotografem. Ale patrzeć umie i swoje wie.

Po dwóch godzinach było kilkaset wejść na post ze zdjęciem. Pomyślałem, że może by trochę je pokazać w sieci? Ale piętnaście tysięcy wejść w ciągu kilku godzin? Ciemność, widzę ciemność.